Jedne odchodzą, inne przychodzą. Oto nasze stare i nowe tradycje świąteczne

Tak jak wszystko w naszym życiu, zmieniają się także Święta Bożego Narodzenia. Ale chyba nowe nie zawsze znaczy lepsze…

społeczeństwo 09:10 25-12-20190 1

TRADYCJE, KTÓRE ODCHODZĄ W ZAPOMNIENIE

Z opłatkiem do stajni

Po wigilii ludzie na wsi dzielili się potrawami i opłatkami ze zwierzętami gospodarskimi. Dla krów i koni przeznaczone były specjalne kolorowe opłatki. Wierzono też, że w Wigilię o północy zwierzęta mówią ludzkim głosem. Lepiej było jednak, żeby nie usłyszeć, co mieli do powiedzenia nasi „bracia mniejsi”. Mówiono, że człowiek, który podsłucha rozmowę zwierząt, umrze w ciągu roku.

Zakazane czynności

Wigilia Bożego Narodzenia uznawana była przez naszych przodków za niezwykle ważne święto, podczas którego świat żywych mieszał się ze światem zmarłych. Dlatego tego dnia należało zachować szczególną powagę. Przed wieczerzą i w jej trakcie obowiązywał zakaz głośnych i swawolnych rozmów. Rezygnowano z niektórych czynności domowych, m.in. noszenia wody, szycia, przędzenia, skręcania powrozów, zamiatania, czesania się czy krojenia chleba. We wszystkich tych zabiegach chodziło o to, żeby nie uchybić duchom, które tego wieczoru odwiedzały domostwa, ale też by zapewnić sobie dostatek w nadchodzącym roku.

Łyżka i przeznaczenie

W trakcie wieczerzy wigilijnej nie można było odłożyć łyżki w trakcie jedzenia. Wierzono, że osoba, która to zrobi, nie dożyje kolejnej Wigilii. Kiedyś do wieczerzy zasiadano też boso, bo uważano, że buty mogą zszargać powagę tego dnia.

Rozmowa z drzewami

Na wsiach – także wielkopolskich – istniał zwyczaj, że po wigilii gospodarz wraz z synami szedł do sadu. Brali ze sobą siekierę i zatrzymywali się z nią przy każdym drzewie owocowym. Gospodarz uderzał siekierą w drzewo i pytał: „Będziesz rodziło?”. A jeden z synów odpowiadał w imieniu drzewa: „Będę”. Wtedy gospodarz zachowywał drzewo do przyszłego roku.

TRADYCJE PO LEKKIEJ MODYFIKACJI

Puste miejsce przy stole

To jeden z najbardziej znanych zwyczajów wigilijnych. Dziś mówimy, że dodatkowe nakrycie zostawiamy dla niespodziewanego gościa lub wędrowca. Kiedyś puste miejsce przy stole zostawiano dla zmarłych członków rodziny. W niektórych domach w Wigilię zostawiano też uchylone okna, żeby dusze miały którędy wlecieć.

Gwiazdor

W Wielkopolsce prezenty w Wigilię przynosi dzieciom Gwiazdor (Święty Mikołaj odwiedza najmłodszych 6 grudnia). Gwiazdor to dziś starszy, siwy pan z brodą i workiem na prezenty. Kiedyś był bardziej srogi. Używał rózgi i odpytywał dzieci z dobrych i złych uczynków. Nazwa łączy się z kolędnikami chodzącymi dawniej po domach w Boże Narodzenie, których nazywano „gwiazdorami”. Sam Gwiazdor był postacią noszącą gwiazdę umieszczoną na kiju.

Wigilijne ryby

Wszystkie dania wigilijne musiały być postne. Wśród potraw ważna była ryba. W bogatych domach jadało się zazwyczaj szczupaki, w biedniejszych – to, co było. Karp czasem gościł na stole, ale nie był symbolem wigilijnym. Tradycję spożywania karpia na święta upowszechnił powojenny minister przemysłu Hilary Minc, który postawił na zakładanie i zarybianie stawów hodowlanych. Komunistyczna władza wymyśliła nawet hasło: „Karp na każdym wigilijnym stole w Polsce”. Karpie były przed świętami powszechnie dostępne w sklepach. Polacy cieszyli się więc, że choć jeden świąteczny produkt mogą kupić bez problemu. Jedzenie karpi w Wigilię upowszechniło się tak, że dziś wiele osób nie wyobraża sobie świąt bez tej ryby.

NAJNOWSZE TRADYCJE

Świąteczne przeboje

Jedni je kochają, inni nienawidzą. W marketach usłyszymy je już pod koniec listopada. Największymi hitami świątecznymi pozostają: nieśmiertelnie „Last Christmas” grupy Wham! oraz „All I Want For Christmas Is You” Mariah Carey.

Firmowe wigilie

Popularnością cieszą się w ostatnich latach przedświąteczne imprezy organizowane przez firmy dla pracowników. Nie przypominają one tradycyjnej wieczerzy wigilijnej – jest mięso we wszystkich postaciach, obok ryb owoce morza, a także alkohol. Większe firmy prześcigają się w wymyślaniu atrakcji dla pracowników – tańce, kręgle, koncerty, wizyty w escape roomach i inne szaleństwa są pożądane. O adwentowej powściągliwości nie ma mowy.

„Kevin sam w domu”

Amerykańska komedia rodzinna z 1990 r. w reżyserii Chrisa Columbusa. Bohaterem filmu jest chłopiec, którego rodzina wyjeżdża na Boże Narodzenie do Paryża. W pośpiechu dorośli zapominają o Kevinie, który musi przetrwać Boże Narodzenie i poradzić sobie z włamywaczami. Choć każdy zna ten film, to i tak stacje telewizyjne emitują go każdego roku w czasie świąt – i nie tylko. Złośliwi mówią, że Wigilia bez „Kevina” w TV jest nieważna.

Joanna Lewandowska

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

09:10 25-12-2019