Jak to naprawdę było z przejściem Tomka Małeckiego do konkurencji?

W gazecie Radia Września jej redaktor naczelny Tomek Goclik napisał dzisiaj, że Tomek Małecki sam przyszedł do RW, bo pokochał wizję rozwoju mediów lokalnych, jaką ma on, Tomek Goclik. Rozumiem z tej wypowiedzi tyle, że inicjatywa zmiany miejsca pracy wyszła od samego Małeckiego, co bardzo mnie zaskakuje, ponieważ on sam powiedział mi coś innego.

Moim zdaniem 15 dni temu 85

A powiedział mniej więcej tak: – Dostałem propozycję przyjścia do RW od Adama Goclika (tata Tomka Goclika, faktyczny właściciel i sponsor RW), proponują lepsze pieniądze, dlatego się zgodziłem. 

Widzicie Państwo, że ktoś tu zmyśla. Pytanie: kto? Sam do nich poszedł, czy po niego przyszli? Dla większości osób to sprawa nieistotna, dla mnie jednak to ważne, bo albo mojemu pracownikowi było u mnie aż tak źle, że postanowił przejść do konkurencji, albo też ta konkurencja działa po świńsku i powolutku i po kryjomu podkupuje mi dziennikarzy, co jest czynem nieuczciwej konkurencji, a więc przestępstwem. Oczywiście, że jest wolny rynek i każdy może pracować, gdzie chce i każdy pracodawca ma prawo kompletować sobie jak najlepszy zespół, nawet kosztem konkurentów. Nie jest jednak w porządku, kiedy podkupuje się pracowników konkurenta nie po to, żeby wzmocnić swój biznes, lecz po to, aby narobić konkurentowi kłopotów. 

Piszę to nie po to, aby lamentować, aby użalać się nad swoim losem. Ale po prostu zastanawiam się nad regułami konkurowania, jakie obecnie rządzą wrzesińską gospodarką. Zawsze, kiedykolwiek w ostatnim ćwierćwieczu na wrzesińskim rynku pojawiał się jakiś nowy tytuł prasowy, mówiłem w redakcji: kochani, bierzemy się do roboty, musimy robić jeszcze lepszą gazetę niż dotychczas. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby robić podchody do dziennikarzy konkurencji. Gdzie jak gdzie, ale w mediach, które są jedną z instytucji zaufania publicznego, trzeba trzymać klasę. Panowie Goclikowie, wiem, że wiecie co to jest klasa.

Thumb img035

Waldemar Śliwczyński

15 dni temu 85