Grzegorz Kasdepke ponownie we Wrześni

Po mocnym i pewnym uścisku dłoni na przywitanie Grzegorz Kasdepke opowiedział nam o wrażeniach po krótkim spacerze uliczkami Wrześni.

wywiad 5 miesięcy temu 0

– Lubię przyjeżdżać do Wrześni i nie są to moje pierwsze odwiedziny waszego miasta. Ale zawsze mam pecha, że gdy jestem tu, jest pochmurne niebo. Chciałbym kiedyś zobaczyć wasze miasto w słońcu. Wrócę do was za tydzień na kolejne spotkania autorskie, na które serdecznie wszystkich zapraszam, więc mam na to szansę – mówi na początek pisarz Grzegorz Kasdepke. Po czym siada naprzeciwko i w skupieniu czeka na pytania.

„WW”: Czy zgodzi się Pan z  tym, że przez czytanie książek rodzina może zbliżyć się do  siebie jeszcze bardziej?

Pewnie, że tak! To jest taka mała pigułka, którą można zastosować w dzisiejszych zabieganych czasach. Czasami brakuje nam chwili, by nawiązać fajne, intymne relacje z naszymi dziećmi. Takie wieczorne czytanie, 15-20 minut dziennie, czasami wystarczy, by dziecko wybaczyło nam, że nie poświęciliśmy mu więcej czasu w ciągu dnia. Śledząc wszelkie badania związane z dziećmi, zauważam, że podobno dzieci dużo bardziej do czytania książek przekonuje czytający tata niż mama. Bardzo mi  zależy, żeby Europa na moich oczach nie stała się Europą nieczytającą. Dlatego apeluję do rodziców o czytanie książek dzieciom wieczorem.

Czy to, że jako dziecko natrafił Pan na  nudną książkę, która zniechęciła Pana do  czytania, miało wpływ na  to, że pisze Pan książki właśnie dla dzieci?

W pewnym sensie tak. Jako dziecko nienawidziłem czytać i doskonale rozumiem dzieci, które również tego nie lubią. Myślę, że mieli takiego samego pecha jak ja i natrafiły na nudną książkę. Moja mądra pani bibliotekarka w szkole podstawowej podsunęła mi komiksy i to były moje pierwsze książki przeczytane z własnej woli. Po przeczytaniu wszystkich komiksów w bibliotece okazało się, że nagle polubiłem książki! Swoją pierwszą książkę dla dzieci przeczytałem na studiach, gdy trafiłem do redakcji magazynu „Świerszczyk”. Wtedy dowiedziałem się też, że zostanę ojcem i pomyślałem o tym, by napisać jedną czy dwie książki dla dzieci. Miałem dla kogo je napisać i o kim. Nie chciałem zostać pisarzem książek dziecięcych, ale moje pierwsze książki zdobyły tak wiele różnych nagród, że zaczęli dzwonić do mnie wydawcy z prośbą o napisanie kolejnej książki. Więc napisałem trzecią, czwartą... I teraz nie wyobrażam sobie, żebym mógł przestać pisać dla dzieci.

Ma  Pan ulubioną książkę własnego autorstwa?

Myślę, że są to moje pierwsze książki, które napisałem dla swojego syna. Występowałem w nich jako niezbyt ogarnięty tata, bo taki byłem – zostałem ojcem młodo. Trochę oczywiście nazmyślałem w tych książkach, zakończenia nie były takie jak w życiu realnym, żeby było śmieszniej. Na prośbę wydawnictwa Literatura napisałem książkę pod tytułem „Kiedy byłem mały”. Jest to książka bardziej dla dorosłych niż dla dzieci – i jest to moja najmniej popularna książka. Mimo to bardzo ją lubię.

Może spróbuje Pan napisać tę książkę w  wersji dla dzieci?

Nie! (śmiech) Tam są takie treści, że... Nie! Niektóre rzeczy zrozumieją tylko dorośli.

Skąd bierze Pan pomysły na  nową książkę?

Bardzo ważne są dla mnie spotkania z dziećmi. A ostatnio zrobiły się jeszcze ważniejsze, ponieważ mój syn Kacper ma  22 lata, więc nie mam już w domu dziecka. A ja bardzo chcę i lubię pisać dla dzieci, które podczas spotkań, zwłaszcza te małe, nie mają oporów przed opowiadaniem o różnych domowych tajemnicach, które z pewnością nadają się do tego, by napisać o tym książkę. Dlatego właśnie te dzieciaki, które przychodzą na moje spotkania autorskie, są największą inspiracją do napisania nowej książki.

Jak wygląda Pana ulubione miejsce do  pisania?

W domu mam swoją pracownię, która zdecydowanie jest moim ulubionym miejscem do pisania. Mam tam mnóstwo książek i trochę bałaganu. Biurko przerobione z żeliwnego stojaka starej Singierki. Na półkach, zrobionych z europalet, stoi sprzęt grający. Bardzo lubię słuchać podczas „pichcenia” swoich tekstów muzyki klasycznej. Nie lubię ciszy. Być może dlatego, że uczyłem się pisać w redakcji, gdzie wszystko tętni życiem. Cisza mi bardziej przeszkadza w pisaniu niż hałas.

Przed ostatnim pytaniem czuję, że muszę się panu trochę podlizać... Ma Pan cudowną koszulę.

Oooo. Czuję, że muszę wygodniej usiąść. (śmiech) Jestem gotowy. Słucham?

Pisze pan również felietony. Co  powie Pan na  propozycję napisania felietonu do naszej gazety?

Bardzo ciekawa propozycja! Chętnie napiszę felieton o jednym z wrzesińskich pomników.

Rozmawiała: Masza Lachowska

Artykuł ukazał się na łamach Wiadomości Wrzesińskich 12 maja 2017 roku (NR 19 1410/XXVIII). Felieton Grzegorza Kasdepke ukaże się 26 maja 2017 roku (NR 21).

Thumb marusia

Masza Lachowska

5 miesięcy temu 0