Gruszczyński zapowiada, że będzie walczyć o pałac w Miłosławiu

W Miłosławiu powstanie Zespół Szkolno-Przedszkolny. To najlepsze rozwiązanie” - mówi Hubert Gruszczyński, przewodniczący rady miejskiej.

wywiad ponad rok temu 3

„WW”: Ważnym elementem planu „oświatowego” jest przeniesienie przedszkola Koszałek Opałek z ul. Łąkowej w Miłosławiu do szkoły w Bugaju. Kiedy to nastąpi?

HUBERT GRUSZCZYŃSKI: Chcielibyśmy, aby nastąpiło to 1 września 2019 roku. Zakładamy, że do tego czasu szkoła w Bugaju zostanie rozbudowana. Koncepcja jest taka, że w tym roku powstanie projekt inwestycji. Szacujemy, że rozbudowa szkoły będzie kosztować ponad milion złotych, czyli zdecydowanie mniej niż budowa nowego, osobnego budynku przedszkola. Kosztorys tej ostatniej inwestycji opiewa na około 6 mln zł. Nie ukrywajmy – długo takich pieniędzy mieć nie będziemy.

Rozumiem, że ze znalezieniem wspomnianego miliona kłopotów nie będzie?

Nie. Wkrótce gmina wyemituje obligacje na kwotę 7 mln zł, z czego 4,5 mln zł ma trafić na budowę sali gimnastycznej przy Zespole Szkół w Orzechowie. Inwestycja dojdzie do skutku, pod warunkiem że otrzymamy na nią dofinansowanie. Zakładając, że nastąpi czarny scenariusz, czyli nie pozyskamy pieniędzy z zewnątrz, to część środków z obligacji przekierowana zostanie na rozbudowę szkoły. Jeśli otrzymamy dofinansowanie – a ten scenariusz trzeba zakładać – to po zrealizowaniu inwestycji w Orzechowie otrzymamy 75 proc. zwrotu wyłożonej kwoty. Pieniądze będą tak czy siak. Rozbudowa szkoły nastąpi w latach 2018-2019.

Czyli koncepcja odstąpienia od budowy osobnego budynku przedszkola jest już przesądzona?

Gdybyśmy jakimś cudem wybudowali osobny budynek, to nie mielibyśmy środków na inne cele, m.in. inwestowanie w placówkę na Bugaju. Plusem naszego planu jest to, że jeśli uda się go zrealizować, to będą pieniądze np. na utwardzenie parkingu przed szkołą. Poza tym chcemy, aby na pobliskim stadionie powstała też np. bieżnia lekkoatletyczna. Do przedszkola na Bugaju będzie osobne wejście. Dzieci będą mieć też do swojej dyspozycji osobny plac zabaw. Przedszkole, tak jak to jest na ul. Łąkowej, będzie mieć sześć oddziałów. W porównaniu do warunków, w jakich teraz muszą przebywać dzieci, nowe będą o niebo lepsze.

A nie rozważał pan przeniesienia przedszkola do pałacu? Takie rozwiązanie byłoby szybsze i tańsze.

Myślałem o tym, ale miałoby ono więcej minusów niż plusów. Aby wejść do pałacu, trzeba pokonać wysokie i strome schody. Nie wyobrażam sobie, by kilkuletnie dzieci po nich wchodziły. Poza tym w pałacu nie ma kuchni, a rodzice dzieci nie zgodzą się, żeby obiady były dowożone ze szkoły w Bugaju. Ten temat przerabialiśmy zresztą kilka miesięcy temu i napotkał on duży opór społeczny.

Wracając do przedszkola – koncepcji jego przeniesienia nie sprzeciwiają się rodzice i pracownicy. Chcą tylko poznać szczegóły.

I je poznają. W kwietniu odbędę z nimi spotkanie.

Przeciwna utworzeniu zespołu szkolno-przedszkolnego nie jest również rada rodziców szkoły podstawowej. Rada pedagogiczna wydała jednak opinię negatywną.

Przyznam, że o tej ostatniej dowiedziałem się z „WW”. Do tej pory nie poznałem szczegółów uzasadnienia podjętej decyzji.

Ja je znam. W opinii napisano m.in., że proponowane przeniesienie uczniów z klas V, VI, VII i VIII do pałacu ograniczy uczniom dostęp do hali sportowej.

To nonsens, żeby nie powiedzieć: kłamstwo. Nasz plan zakłada, że do pałacu w przyszłym roku szkolnym będą uczęszczać uczniowie klas VII szkoły podstawowej oraz II i III gimnazjum. Z kolei za dwa lata kształcić się tam będą uczniowie klasy VII i VIII szkoły podstawowej i III gimnazjum. Docelowo do pałacu uczęszczać będą tylko uczniowie z VII i VIII klas. Obecni gimnazjaliści od dwóch lat nie korzystają z hali sportowej w Bugaju. Uczniowie szkoły podstawowej będą mieć do dyspozycji salę w pałacu i kompleks boisk Orlik. Dla uczniów nic się więc nie zmieni, wędrówek nie będzie. Nie będę ukrywać, że podobne kłamstwa dotarły już do mnie wcześniej.

Ktoś celowo je rozpowszechnia?

Prawda jest taka, że nasze plany bardzo nie podobają się Pawłowi Skrzypczakowi, dyrektorowi szkoły podstawowej. Chciałby on, aby uczniowie docelowo kształcili się tylko w Bugaju. Jeśli wcielilibyśmy te plany w życie, to niewykluczone, że w 2019 roku trzeba byłoby wprowadzić system dwuzmianowości. Na to naszej zgody nie będzie. Wiem, że jakiś czas temu odbyło się spotkanie nauczycieli i niektórych rodziców. Pojawiło się na nim wiele nieprawdziwych informacji. Mam wrażenie, że Paweł Skrzypczak podgrzewa atmosferę, a powinien ją studzić. Bardzo mi się podoba zachowanie Aleksandry Narożnej, która po przedstawieniu naszych planów 2 lutego nie nadmuchała wśród przedszkolnej społeczności balonu paniki i niepokoju. Dodam, że plan podoba się również dyrektor gimnazjum Małgorzacie Kawskiej.

Minusem planu pana przeciwników jest niewątpliwie to, że nikt nie ma pomysłu na wykorzystanie pałacu. W 2019 roku przestaliby kształcić się tam uczniowie.

Boję się, że jeśli tak się stanie, to pałac zacznie popadać w ruinę. Zwróćmy uwagę na to, co się stało w historycznym budynku szkoły przy ul. Zamkowej. Wielu mieszkańców gminy ubolewa nad faktem stworzenia w niej lokali socjalnych. Szkoda, że pan Skrzypczak w tej sprawie nie protestuje. Trzeba też pamiętać, że zamknięcie pałacu spowoduje likwidację sześciu stanowisk pracy w obsłudze i administracji. Nasz plan utrzyma te stanowiska. Chcemy, również aby w pałacu powstało coś w rodzaju centrum kultury. W budżecie zabezpieczyliśmy 60 tys. zł na utworzenie w nim gminnej i szkolnej biblioteki. Powstanie projekt, a tym samym będzie można aplikować o dofinansowanie. Chcemy, by powstała nowoczesna gminna biblioteka i czytelnia. W Miłosławiu od wielu lat się mówi o konieczności jej powstania – i kończy się na mówieniu.

Widzę, że ma pan olbrzymi żal do Pawła Skrzypczaka.

Mam żal do niego o to, że świadomie wprowadza wiele osób w błąd. Nie myśli o całej gminie, dobru mieszkańców, dzieci. Działa w sposób destrukcyjny i zaognia sytuację. Spotkam się z nauczycielami i wszystkimi rodzicami, wyjaśnię im nasz plan od A do Z. Zresztą robię to od dawna – tłumaczę mieszkańcom, którzy spotykają mnie na ulicy. Gros osób mówi: wcielcie wasz pomysł w życie!

I wcielicie?

Tak. W tej sprawie klub Razem dla Gminy Miłosław jest jednomyślny. Popierają nas też niektórzy radni spoza klubu.

Wiemy, że zwolnień nauczycieli uda się uniknąć w szkołach w Czeszewie i Orzechowie. A w Miłosławiu wielka niewiadoma. Nauczyciele mają się czego bać?

W związku z reformą oświaty – i co za tym idzie, zmniejszeniem oddziałów szkolnych – nauczyciele, którzy nabyli uprawnienia emerytalne będą mogli skorzystać z przysługujących im dodatkowych świadczeń. Kilka osób być może z tego powodu zdecyduje się przejść na emeryturę. Poza tym, a może przede wszystkim dobrze zorganizowany arkusz organizacyjny i połączenie nadgodzin szkoły podstawowej i obecnego gimnazjum pozwoli uniknąć redukcji etatów w Miłosławiu. W tej kwestii decyduje jednak burmistrz, a nie rada miejska.

Thumb 20170528 165212

Łukasz Różański

ponad rok temu 3