Gminny budżet się nie spina. A to oznacza konieczność wzięcia następnego kredytu

Ponad milion złotych deficytu pojawiło się w nekielskim budżecie. To oznacza konieczność wzięcia kredytu jeszcze w tym roku.

samorząd 23:05 19-11-20190 3

Najbardziej zapalnym punktem okazała się kwestia zwiększenia przychodów z zaciągniętych pożyczek i kredytów na rynku krajowym. W momencie uchwalania budżetu w grudniu 2018 r. ta kwota była na poziomie 1 540 000 zł. Z kolei do spłaty w obecnym roku jest 1 822 152 zł. Różnica miała zostać pokryta z nadwyżki budżetowej w 2018 r. Wyniosła ona dokładnie 282 152 zł. Przez wiele miesięcy sytuacja nie zmieniała się, jednak te wskaźniki uległy korekcie.

Kwota przeznaczona na zaciąganie kredytów wzrosła do 3 040 000 zł. Oznacza to, że trzeba będzie zaciągnąć kolejny kredyt o wysokości 1,5 mln zł. O przyczynach tej sytuacji podczas ostatniej komisji wspólnej rady miejskiej (w poniedziałek 28 października) mówił burmistrz Karol Balicki. Odniósł się do czterech konkretnych punktów.

Pierwszy dotyczył umniejszenia wpływów o 500 tys. zł z tytułu dotacji na przebudowę części pomieszczeń pałacu. Wiele wskazuje na to, że ta kwota nie wpłynie do obecnego budżetu, a to ze względu na szczegółowe sprawdzenie przetargu przez przedstawicieli z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego. Jak zapewnił włodarz, ta dotacja nie jest zagrożona i pieniądze na pewno trafią na konto gminy.

Trudniejsza sytuacja jest z pozyskaniem kwoty podatku dochodowego CIT. Do budżetu ma wpłynąć 345 tys. zł mniej niż pierwotnie zakładano. - Mamy ten podatek na poziomie 200 tys. zł. Pewne firmy na terenie gminy zapłaciły podatek w zeszłym roku, natomiast w ostatecznym rozliczeniu wykazały stratę. W związku z tym urząd skarbowy zwrócił im ten podatek. Pozostała część się nam nie należy - tłumaczył Balicki. Jak przyznał, pierwszy raz spotkał się z taką sytuacją. Dodał, że do końca roku może zmniejszyć się jedynie kwota "na minusie".

Zmniejszono też planowaną kwotę wpływów ze sprzedaży mienia gminnego o 300 tys. zł. Dziura budżetowa powstała także z niewystarczającej subwencji oświatowej związanej z wynagrodzeniami nauczycieli. Gmina otrzymała 160 tys. zł, a na podwyżki potrzeba 330 tys. zł. - Związki zawodowe rozmawiają z panem ministrem, natomiast nikt nie rozmawia z samorządami, które wypłacają te wynagrodzenia. To jest generalnie jakieś nieporozumienie - mówił Balicki.

Burmistrz przekonywał, że nie chce dopuścić do sytuacji, w której zabraknie pieniędzy na bieżące potrzeby. Ta argumentacja przekonała radnych. Ich decyzja w sprawie kredytu była jednomyślna.

Thumb jagie%c5%82a

Radosław Jagieła

23:05 19-11-2019