Gazety mają dziś puste pierwsze strony, bo walczą o biznesową sprawiedliwość

Trwa proces walki o prawa pokrewne dla wydawców. Dlatego największe polskie gazety mają dziś puste „jedynki”.

aktualności 12 dni temu 25

O co chodzi w całym tym zamieszaniu? W największym skrócie mówiąc – o pieniądze. Polscy i europejscy wydawcy czasopism chcą, żeby Google i inni giganci internetowi, przestali bezpłatnie wykorzystywać ich treści, na których zarabiają fortuny.

– Chcemy tylko tego, co już mają twórcy muzyki, filmów i producenci gier komputerowych – im giganci płacą od kilku lat. W europejskim prawie autorskim jest luka, na czym my tracimy, bo nasze utwory nie są dostatecznie chronione. Czas tę lukę naprawić – wyjaśnia Waldemar Śliwczyński, redaktor naczelny „Wiadomości Wrzesińskich”.

W maju w Parlamencie Europejskim w Strasburgu w sprawie tej lobbowała Izby Wydawców Prasy z W. Śliwczyńskim w składzie. Pokłosiem tego będzie zaplanowane na jutro głosowanie w PE nad dyrektywą o prawach autorskich na Jednolitym Rynku Cyfrowym. W nawiązaniu do tego dziś w większości polskich dzienników ukazały się puste pierwsze strony oraz list otwarty do członków PE z argumentacją, dlaczego wydawcom potrzebne są prawa pokrewne.

– Branża internetowa oczywiście też walczy o swoje i rozsiewa np. kłamliwą propagandę jakoby wprowadzenie praw pokrewnych dla prasy to „podatek od linków” i że po wprowadzeniu tych praw osoby fizyczne będą musiały płacić za korzystanie z artykułów prasowych. To bzdura na resorach. Według projektu zmiany prawa, dla zwykłego internauty nic się nie zmieni – dodaje naczelny „WW”.

Poniżej wspomniany list otwarty, a także ciekawa rozmowa z Jean-Noel Tronc'iem o potrzebie praw dla wydawców, który ukazał się dzisiaj w „Rzeczpospolitej”.

Fot. Twitter.com/GoralewskiM

  • Załączniki
  • Thumb tem podsumowanie dai

    Damian Idzikowski

    12 dni temu 25