Finał szalonej jazdy autostradą Pani Doktor. Chce dobrowolnie poddać się karze

Pani Doktor przyznała się do jazdy po pijaku pod prąd na A2 w Wierzbocicach. Chce dobrowolnie poddać się karze.

sylwetka 11 miesięcy temu 0

21 maja około godziny 4.00 policjanci ze Słupcy otrzymali zgłoszenie o samochodzie, który jedzie pod prąd autostradą A2 w okolicy Wierzbocic. Na widok radiowozu kierująca autem przyspieszyła i początkowo nie reagowała na sygnały wydawane do zatrzymania pojazdu. Zatrzymała się jednak po przejechaniu kilkuset metrów

Po zatrzymaniu pojazdu okazało się, że kierowała nim 63-letnia lekarka z Wrześni. Funkcjonariusze wyczuli woń alkoholu.

Badanie alkometrem wykazało około 1,4 promila alkoholu w jej organizmie. Nie miała przy sobie również żadnych dokumentów. Słupeccy policjanci podejrzewali, że spowodowała kolizję, wjeżdżając samochodem w ogrodzenie jednej z posesji, a następnie odjechała z miejsca zdarzenia.

– Tutejsza jednostka nie prowadzi już czynności w tej sprawie, akta zostały przesłane do Prokuratury Rejonowej w  Słupcy – informuje nas Marlena Kukawka, oficer prasowy KPP w Słupcy.

– Podejrzana została przesłuchana, następnie przyznała się do popełnienia czynu, a więc jazdy samochodem w stanie nietrzeźwości, i wyraziła gotowość do dobrowolnego poddania się karze. Dlatego pod koniec czerwca sprawa została skierowana do Sądu Rejonowego w  Słupcy właśnie z wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze – mówi nam Ewa Woźniak, Prokurator Rejonowa w  Słupcy (na zdjęciu). 

Wyrok sądu w takiej sytuacji wydaje się formalnością, o ile oskarżona nie przyjdzie do sądu i nie powie, że wycofuje swój wniosek. Wtedy najprawdopodobniej sąd wyda wyrok zgodny z wnioskiem prokuratora.

– Oczywiście sąd nie działa z automatu, ocenia, czy wniosek był słuszny i zasadny – podkreśla prokurator.

Ewa Woźniak nie była nam w stanie powiedzieć, o jakie kary dla lekarki wnioskowała prokuratura. – Proszę pilnować sprawy na wokandzie – rzekła nam pani prokurator.

„Standardowa” kara w trybie dobrowolnego podania się karze, to 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat i oczywiście utrata prawa do kierowania pojazdami.

Zapytaliśmy również prokuraturę, co z drugim wątkiem dochodzenia policji, tj. spowodowaniem kolizji i ucieczką z miejsca zdarzenia.

– Nie mieliśmy dowodów na to. Ta pani nie pamiętała, jak długo jechała, dokąd i jak długi odcinek drogi – wyjaśnia drugi wątek Ewa Woźniak. Słowem: pani doktor nie chciała się do tego przyznać, bo być może tego nie zrobiła.

Sprawa pani doktor na wokandzie Sądu Rejonowego w Słupcy pojawi się 14 września.

Fot. Kurier Słupecki

Thumb ww biernat

Filip Biernat

11 miesięcy temu 0