Dyrektor GOK Mariusz Gomulski podsumowuje rok i zdradza tegoroczne plany

Rozmowa z Mariuszem Gomulskim, dyrektorem Gminnego Ośrodka Kultury w Kołaczkowie. 

kultura 09:00 08-03-20201 5

„WW”: W minionym roku nie słyszałem negatywnych opinii na temat działalności GOK-u i jego dyrektora, za to gdzieniegdzie słyszałem pochwały. 

MARIUSZ GOMULSKI: – Żadnego złego słowa ani krytyki? A ja słyszałem, docierała do mnie i sobie ją cenię, jeśli ktoś mi potrafił powiedzieć w oczy, że coś zrobiłem źle, nieciekawie albo niedobrze. Była krytyka anonimowa, a więc nie można powiedzieć, że jej nie było. Przyjmuję ją, jeśli nie jest to zwykłe krytykanctwo, złośliwe hejtowanie. Zawsze z krytyki można wyciągnąć coś ciekawego, jeśli ma się dystans do siebie. 

Ankieta

Czy Twoim zdaniem Mariusz Gomulski sprawdził się na stanowisku dyrektora GOK-u?

Rok temu rozmawialiśmy o strategii nowego dyrektora. Mówił pan wtedy o kompromisie, maksymalnej współpracy z lokalną społecznością. Czy będzie jakaś korekta tej polityki? Dokąd zmierza GOK? 

– Jeśli użyłem tych słów, to zamierzam się tego trzymać, bo to dobra strategia. Gminny Ośrodek Kultury, jak sama nazwa wskazuje, jest gminny i z samego założenia dla mnie jest bardzo ważne, żebyśmy zaznaczyli swoją obecność i ofertę w każdym miejscu gminy. Są oczywiście białe plamy na mapie, gdzie nie możemy się przebić. Są miejscowości, w których – poza tym, że witałem się serdecznie z sołtysem – właściwie nie otrzymaliśmy żadnej informacji zwrotnej. Teraz pytanie: co możemy zrobić inaczej i czy wina w tym leży po naszej stronie. Szukamy odpowiedzi na to pytanie, bo nie możemy tego tak zostawić. Moją ambicją jest, aby to zmienić, trafić do tych miejscowości. Podstawową ofertę dla nich mamy. 

Mariusz Gomulski i Maria Świerczyńska w czasie obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej 

Często pojawiają się głosy, że wszystko dzieje się w Kołaczkowie. Zatem jakie przedsięwzięcia zrealizował GOK w mniejszych miejscowościach? 

– Podstawową działalnością, która miała zaktywizować tę naszą współpracę z sołectwami i mieszkańcami, którzy mieszkają gdzieś dalej od pałacu Reymonta, było wyjście z propozycjami warsztatów, zajęć, szkoleń, które przeprowadzaliśmy we współpracy ze sołectwami, w samych sołectwach i świetlicach wiejskich. To miał być główny punkt tej współpracy i myślę, że to się udało. Teraz jesteśmy na etapie wprowadzania tego w okresie przedświątecznym. Jest zainteresowanie sołectw, teraz trwają ustalenia organizacyjne. Część przedsięwzięć odbędzie się w okresie zimowym. Dzięki energii sołtysów uda nam się ten pomysł dobrze zrealizować. Spotykam się z różnymi formami działalności ośrodków kultury w Polsce – i jest to różnie rozwiązane. Ale przy naszych możliwościach i zasobach kadrowych ten sposób wydaje mi się najlepszy. Nie zatrudnimy tu nagle 10 instruktorów, żeby w tych świetlicach wiejskich prowadzili jakieś zajęcia itd. To wiązałoby się z dramatycznym wzrostem wydatków, a w naszej gminie nie wszyscy – chyba tylko poza mną – są na to gotowi. Bardzo chętnie przyjąłbym skokowy wzrost budżetu, ale bądźmy realistami i pamiętajmy, że nie na tym rzecz polega. 

Mariusz Gomulski w rozmowie z Piotrem Lipińskim

Nie może GOK zabawiać całej gminy. Musi się gdzieś tlić jakaś chęć, inicjatywa, aby to miało sens. Dobrze to zrozumiałem? 

– Tak, dokładnie. W tej gminie są osoby, które są aktywne i mają pomysły i zmysł organizacji. Naszym zadaniem jest dać im przestrzeń, a pewnie każda z tych osób zrobi ciekawszą rzecz, niż zrobiłby to GOK. Fantastycznie, że możemy z nimi współpracować i to wykorzystywać. Bywało także, że sołtys i rada sołecka się nie zaangażowała w to, co proponowaliśmy, bo mieli swoje rzeczy. Jeżeli jakaś miejscowość jest głęboko rolnicza, to wiadomo, że to co oferujemy, stoi w opozycji do ich głównej działalności. I wtedy włączał się ktoś inny – szacunek i czapki z głów dla kół gospodyń wiejskich. To jest potężny, niewykorzystany potencjał. Trzeba coś zrobić, żeby tym paniom dać możliwość twórczego i aktywnego wykazania się. To trochę poniżej ich potencjału, gdy zwracamy się do nich przy organizacji kiermaszu i prosimy je o ciasto. Są w stanie dać więcej, sygnalizują to – problem w tym, aby tego nie popsuć. Widzę takie szanse z naszej strony i na pewno będziemy w tym kierunku szli. 

Które z ubiegłorocznych przedsięwzięć szczególnie zaskoczyło – zapowiadało się na małą imprezę, a wyszło okazale? 

– Przepraszam, jeśli kogoś pominę, ale pierwszą myśl, jaką mam, to Noc Muzeów. Z założenia miało to być coś ciekawego i atrakcyjnego – i takie wyszło i z tego się cieszymy. Natomiast czapki z głów przed tym, co zrobił pan Grzegorz Tamborski przed koncertem, jak go zorganizował, jak zrobił z tego wisienkę na torcie. Było to wydarzenie niezwykle artystyczne, fantastycznie wymyślone i zrealizowane. My jedyne co daliśmy to wtyczkę do prądu i przestrzeń. Jesteśmy z tego zadowoleni, że tak fantastycznie to wyszło – te emocje, które zostały wtedy wyzwolone, to cały czas rezonuje i wraca. Inną rzeczą, w którą włożyłem mnóstwo czasu i energii, było to, co zadziało się w Szamarzewie w czasie jubileuszu 750-lecia. Dzień finałowy został poprzedzony mnóstwem pracy i stamtąd otrzymałem dużo pozytywnego wsparcia i informacji o tym, że to, co robimy jest fajne. Szamarzewo będzie miało specjalne miejsce w moim sercu. 

Ankieta

Jakie działania powinien podjąć GOK, aby polepszyć ofertę kulturalną?

Gmina Kołaczkowo stoi muzyką. Jest kilka imprez w kalendarzu GOK-u, które angażują młodszych i starszych wykonawców. Czy będzie coś nowego? 

– Nie jestem umuzykalniony, nie potrafię rozpoznać talentu muzycznego inaczej jak na zasadzie „podoba mi się – nie podoba”. Nie czuję się w tym temacie ekspertem. Ale tak! Widać, że ludzie chcą mieć szansę, aby się pochwalić tym, że coś potrafią. I naszym zadaniem jest dać im przestrzeń do działania. Gdy tutaj przychodziłem, kilka osób sugerowało zakończenie „Szansy na sukces” jako przeglądu i wprowadzenie czegoś nowego. Postanowiłem dać szansę temu przeglądowi, zobaczyć co się stanie. Zrobiliśmy to na ostatnią chwilę, bo było mało czasu na to, aby się dobrze do tego przygotować. Zaskoczyło mnie zainteresowanie, wyszliśmy z formułą, że szkoły zgłaszają kandydatów, przeprowadzają preselekcję, ale dotarło do mnie mnóstwo osób pytających: dlaczego moje dziecko nie może wystąpić? W międzyczasie, w grudniu ub.r., wydarzyła się rzecz znakomita, gdzie laureaci – dzieci „Szansy na sukces” – same mówiły, że czują się głęboko związane z tym konkursem. Głosy im pozostały, tylko nie mają okazji, żeby to wykorzystać – no więc zauważyłem tutaj aspekt kulturotwórczy, rozwijający te talenty. Dlatego absolutnie organizujemy ten konkurs. Zapraszam 15 marca na koncert finałowy. Teraz dla dzieci, który które przeszły przesłuchania, odbywają warsztaty. Niektóre dzieci i ich rodzice czuli się zawiedzeni, że nie dostali się dalej, pewnie będą chcieli spróbować w przyszłym roku. 

Druga sprawa. Mamy niezaprzeczalne talenty, które odnoszą sukces. Jest młoda Martyna Duszka, która nakręciła fantastyczny teledysk, jest Adam Korzeniewski, który odnosi sukcesy w kraju i współpracuje z zawodowymi muzykami i sam też tworzy. A propos Adama, zapraszam wszystkich na 16 maja, ponieważ będzie miał tutaj swój własny koncert na Nocy Muzeów. Wiem, że zrobi coś specjalnego, a więc nic tylko już zacierać ręce. 

Podczas Narodowego Czytania

Z przytupem GOK rozpoczął obchody Małego Roku Reymontowskiego. Co będzie się działo dalej? 

– Gdyby nie kwestia finansowa, tobyśmy z przytupem lecieli co tydzień. W tym tygodniu dopinam regulamin konkursu epistolograficznego. Wielkie podziękowania dla pani Joanny Wojciuch i Marka Błaszczyka, którzy nad tym czuwają merytorycznie. Ludzie skarby – dla nas, tutaj. Ogłaszamy taki konkurs na Wielkopolskę, dla uczniów klas VII i VIII, aby napisali list o swojej miejscowości, z zaznaczeniem, że ma to być wieś. Mogą też opisać wieś, jaką znają, jeśli są z miasta. Planujemy konkurs oratorski, gdzie będą mogli powiedzieć o swoich pasjach i zainteresowaniach, albo też o swojej miejscowości jakieś ciekawe rzeczy. Tutaj liczymy na rozbudzenie emocji związanych z lokalną historią – może ujawnią się jakieś nowe talenty. Zapraszamy urwisów, którzy zawsze z miłą chęcią wyjdą przed komisję i coś odważnie powiedzą. Zaproponowaliśmy sołectwom, aby wzięły udział w konkursie na temat wiedzy i twórczości Władysława Reymonta. Idealnie byłoby, gdyby 17 sołectw wystawiło po 3 reprezentantów, którzy odpowiadaliby na pytania – i wygrywają ci, którzy mają najlepszą wiedzę. Mam nadzieję, że odbędzie się to podczas majówki 15-17 maja. Na 16 maja planujemy konkurs na najlepszy pasztet. Zapraszam wszystkie panie, które gotują. Chcemy, aby nagrody były tutaj naprawdę fajne i atrakcyjne. Chcemy, by swoją nagrodę przyznała publiczność, ale także profesjonalne jury złożone z zawodowych kucharzy.

Thumb ww biernat

Filip Biernat

09:00 08-03-2020