Dość okradania! czyli – dlaczego dziennikarze walczą w Parlamencie Europejskim o prawa pokrewne

– Słuchaj, Waldek, nasze stowarzyszenie ma dwa miejsca na wyjazd do Strasburga 29-30 maja, gdzie razem z innymi europejskimi wydawcami prasy będziecie lobbować na rzecz zmiany prawa. Pojedziesz? – No, jasne! – odpowiedziałem bez namysłu.

społeczeństwo 4 miesiące temu 0

Dzwonił Ryszard Pajura z Dębicy, prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych. W naszej misji chodziło o przekonanie europosłów do przyznania wydawcom i dziennikarzom podobnych praw, jakie już od jakiegoś czasu mają filmowcy i muzycy oraz producenci gier komputerowych, których twórczość chronią tzw. prawa pokrewne.

W „Manifeście redakcji i wydawców” przygotowanym przez Izbę Wydawców Prasy czytamy: Każdego dnia tworzymy tysiące artykułów, które w epoce cyfrowej mogą być w części lub w całości kopiowane, poddawane recyklingowi oraz promowane przez podmioty trzecie w ciągu zaledwie kilku sekund. Dlatego powinniśmy mieć możliwość odzyskiwania ponoszonych inwestycji. W przeciwnym razie nie będzie można dalej inwestować w rozwój profesjonalnego dziennikarstwa i realizować ważnej roli prasy, polegającej na dostarczaniu informacji, opinii, materiałów publicystycznych i rozrywkowych w naszym demokratycznym społeczeństwie. Nadszedł czas, aby zapełnić istniejącą w prawie lukę i zagwarantować pewność prawną publikacjom prasowym w świecie cyfrowym.

Mówiąc wprost i w największym skrócie: globalni giganci technologiczni, internetowi, zarabiają przeogromne pieniądze m.in. na treściach wytwarzanych przez dziennikarzy, nie płacąc im za to ani centa. Dlatego europejskie media drukowane tak usilnie zabiegają o to, żeby Google, Apple, Facebook i inni integratorzy treści podzielili się z prasą częścią tego, co na pracy dziennikarzy zarabiają.

Ekipa Izby Wydawców Prasy (od lewej): Jacek Wojtaś, prawnik z Wrocławia, Ryszard Czarnecki, członek Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości – „z uwagą wysłuchał”, „wyraził troskę”... Z prawej Maciej J. Kowalski z „Nowego Wyszkowiaka”

Wydaje się, że jest to oczywiste, że tak być powinno, ale jednak nie dla wszystkich. Nawet polski rząd do niedawna i nie do końca był przekonany, że należy poprzeć walkę wydawców o prawa pokrewne. Na szczęście dzięki intensywnym działaniom IWP w ostatnich dniach sprawy zaczęły iść w dobrym kierunku i wszystko wskazuje na to, że polscy europosłowie, zwłaszcza wywodzący się z obozu obecnie rządzącego, po otrzymaniu odpowiednich instrukcji z Warszawy dołączą do większościowej grupy popierających przyznanie prasie praw pokrewnych. Zapewnił nas o tym zarówno Ryszard Czarnecki, jak i Kosma Złotowski (obaj z PiS), z którymi spotkaliśmy się w Strasburgu.

Ankieta

Czy Google, Facebook, Apple, Microsoft, Netflix i inni giganci powinni płacić dziennikarzom za wykorzystywanie materiałów prasowych?

Wspomniałem na początku, że SGL miało dwa miejsca w polskiej delegacji. Oprócz mnie poleciał i pojechał (LOT-em do Paryża, a stamtąd TGV do Strasburga – po dwóch dniach z powrotem) Maciej Kowalski, szef „Nowego Wyszkowiaka”, a także prezes klubu piłki nożnej... kobiet! Trzecim wydawcą i dziennikarzem był Maciej Petruczenko, legenda „Przeglądu Sportowego”, ekspert lekkoatletyczny, który podczas trwającej od lat 70. kariery dziennikarskiej był na wszystkich wielkich imprezach sportowych na świecie, nie wyłączając igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata czy Europy. Od paru lat z powodzeniem redaguje i wydaje w Warszawie lokalny tygodnik „Passa”. Szefem wyprawy był Jacek Wojtaś, który jest kimś w rodzaju ministra spraw zagranicznych Izby Wydawców Prasy.

Po niespełna dwóch godzinach lotu z Okęcia na lotnisko Charlesa de Gaulle’a i dwóch godzinach spędzonych w TGV (490 km!), byliśmy już na miejscu. Szybki prysznic w hotelu, taksówka do Parlamentu, bo już o 16.00 pierwsze spotkanie – z Ryszardem Czarneckim. Było miło, także za sprawą jego sympatycznej asystentki.

Parlament Europejski swoje posiedzenia odbywa głównie w Brukseli, ale co parę tygodni wszyscy na parę dni przenoszą się do Strasburga, żeby tam obradować. 3000 ludzi z obsługi PE (nie licząc eurodeputowanych), czym się da – samolotami, pociągami, samochodami – jedzie do stolicy Alzacji. Towarzyszy im około 40 tirów z dokumentami. I tak kilka razy w roku. W maju tego roku sytuację komplikował dodatkowo strajk francuskich transportowców.

Później na Place de la Cathédrale poznaliśmy naszych europejskich kolegów po fachu z kilku międzynarodowych organizacji wydawców i dziennikarzy, inicjatorów całej akcji. Czas uciekał, a w restauracji Alsace a Table („Alzacja na talerzu”) czekał już na nas dystyngowany prof. dr hab. Bogusław Liberadzki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, a wcześniej minister transportu i gospodarki morskiej w rządzie SLD. Jego do naszych racji nie było trzeba przekonywać. Był za.

Główne obrady zaczęły się już w budynkach Parlamentu nazajutrz o 8.00. Zaczęło się od śniadania z organizatorami misji, czyli koleżankami i kolegami z European Magazine Media Association (EMMA) oraz European Newspaper Association (ENPA), połączonego ze spotkaniem z Axellem Vossem, posłem sprawozdawcą w Komisji ds. Prawnych PE, który od paru lat walczy o wprowadzenie praw pokrewnych dla materiałów prasowych.

Axell Voss z Niemiec – największy sprzymierzeniec prasy w walce o swoje prawa, poseł-sprawozdawca, który niestrudzenie tłumaczy innym europosłom, jak ważne jest wprowadzenie praw pokrewnych

Kolejne spotkania, już w podgrupach (ja wziąłem udział w mityngach z: Istvánem Ujhelyim z Węgier, Rozvanem Popą z Rumunii, Costasem Mavridesem z Cypru, Markiem Tarabellą z Belgii oraz Kosmą Złotowskim z Polski), miały podobny przebieg: ktoś z naszych zagajał, poseł słuchał z uwagą, wykazywał zrozumienie, czasem uprzejme małe zaskoczenie, niedowierzanie, a to żarcik, a to asystentowi polecił coś zanotować, a po paru minutach spojrzenie na zegarek i nieubłagane przepraszające: „Sorry, next meeting...”.

Co dadzą wysiłki wydawców prasy? Dowiemy się tego za parę tygodni, kiedy w PE być może dojdzie do głosowania w tej sprawie. Później rządy krajowe będą miały dwa lata na dostosowanie lokalnego prawa do dyrektywy unijnej.

Ankieta

W miesiącu kupuję prasę drukowaną:

Ankieta

Na zakup treści w internecie miesięcznie wydaję:

Parę faktów na temat prasy w Polsce (źródło: Izba Wydawców Prasy):

  • Nakłady prasy w latach 2005-2015 spadły o 42% (o 1,3 mld egz.)
  • Wartość nakładów prasy wynosząca w 2005 roku 6,5 mld zł spadła w 2015 do poziomu 4,5 mld zł, z dalszą tendencją 8% rocznego spadku
  • Udział prasy w rynku reklamy wynoszący w 2005 roku 29,3% w 2016 spadł do 11% i 6% w 2017
  • Głownym beneficjentem przychodów reklamowych stał się internet, którego udział w rynku wzrósł z 2,8% w 2005 roku do 28% w 2016 i 33% w 2017, osiągając poziom przychodów w granicach 2,7 mld zł. Według IAB Polska, głównym beneficjentem reklamy w internecie jest Google, którego udział wynosi 50%.
  • Artykuł ukaże się w „Wiadomościach Wrzesińskich” 8.06.2018

    Thumb img035

    Waldemar Śliwczyński

    4 miesiące temu 0