Czemu w naszych miastach nie ma ulic największych mieszkańców?

Kiedy wyszło drugie wydanie „Wrzesińskiego Słownika Biograficznego” pod redakcją Romana „Stańczyka” Nowaczyka (pierwsze wydanie pod moją redakcją ukazało się w 2002), a był to rok 2011, zapytałem Romana kto był jego zdaniem największym, najważniejszym, wrześnianinem w dziejach naszego powiatu. Po krótkim namyśle odparł: Andrzej Prądzyński (1872-1938).

Moim zdaniem 5 miesięcy temu 26

Ucieszyło mnie, że tak orzekł, bo nieskromnie przyznam, że czuję się kontynuatorem i duchowym spadkobiercą jego dzieła. Od dwudziestu paru lat w nowej Polsce robię we Wrześni to, co Prądzyński od początku XX wieku do swojej śmierci w 1938: wydaję gazetę wrzesińską (on „Orędownika Wrzesińskiego”, ja „WW”), książki o historii naszej ziemi (wyszło kilka, ja też mam na koncie kilka), a także pismo artystyczne o szerszym niż powiatowy zasięgu (on „Wici Wielkopolski”, ja „Kwartalnik Fotografia”). 

Nie o mnie mi jednak chodzi (i tego w komentarzach proszę nie poruszać), ale o niego. Andrzej Prądzyński, proszę Państwa nie ma we Wrześni swojej ulicy. W naszym mieście jest ulica Prądzyńskiego, ale Ignacego, generała napoleońskiego, związanego z Iwnem, a nie z Wrześnią. Całe szczęście, że Stefan Tomczak nadał ówczesnemu Gimnazjum nr 2 imię Andrzeja Prądzyńskiego. Dobre i to. 

Idźmy dalej. Miłosław. Dzisiaj wspomina się, czci i mówi tylko o Kościelskich, z uwagi na słynną literacką Nagrodę Kościelskich, a przecież wcześniej panem na Miłosławiu był Seweryn Mielżyński, postać o zasługach dla Wielkopolski i w ogóle Polski, ogromna! Jak wielką personą był ten człowiek można się przekonać oglądając wystawę „Seweryn Mielżyński 1804-1972”, która do 18.02.2018 czynna jest w Muzeum Narodowym w Poznaniu. Jestem ciekaw, czy szkoła w Miłosławiu lub inna instytucja organizuje wyjazdy do MN, albo chociaż informuje mieszkańców, o tej wystawie i jej niezwykle bogatym programie edukacyjnym i towarzyszącym. Jeśli nie, to jeszcze jest czas, żeby to zrobić. 

Ani Józef Kościelski, ani Seweryn Mielżyński nie mają w Miłosławiu swojej ulicy... (tu popełniłem błąd: jest w Miłosławiu, między ulicami Dąbrowskiego i Łąkową ulica Mielżyńskiego, przepraszam! zwróciła mi na to uwagę telefonicznie mieszkanka Miłosławia, jest też Park Kościelskich). 

We Wrześni ulicy nie mają też artyści –  urodzeni we Wrześni Jarosław Kukulski czy Ludwik Lewandowski (1821-1894), wrzesiński żyd, słynny kompozytor muzyki synagogalnej. Nie wspomnę tu też o moim przyjacielu, artyście fotografie Ireneuszu Zjeżdżałce (1972-2008), który w przeciwieństwie do dwóch wymienionych, urodził się i tworzył we Wrześni. Mało tego, na każdym kroku podkreślał skąd jest, z „wrzesińskości” uczynił swój znak rozpoznawczy. 

Ma swoją ulicę w Sokołowie za to niejaki Franciszek (jego imienia szanowna gminna komisja nie ustaliła) Kirkor, jeden z żołdaków, który brał udział w Wiośnie Ludów 1848 roku jako najemnik (brał za to forsę), który wcześniej musiał uciekać z zachodniej Europy, gdzie był ścigany za gwałt na nieletniej, za co pozbawiono go stopnia wojskowego, a nawet tytułu szlacheckiego.  

Może czas zmienić politykę nadawania nazw ulic? 

Thumb img035

Waldemar Śliwczyński

5 miesięcy temu 26