Chcą walczyć z marazmem. Zapowiadają zmiany w Victorii

Za trzy tygodnie wybory w Victorii. Do przejęcia funkcji prezesa najstarszego wrzesińskiego klubu przymierza się Maciej Lisiecki.

piłka nożna 08:45 06-06-201915 20

„Wiadomości Wrzesińskie” rozmawiały i z kandydatem do fotela zawiadującego wrzesińskim klubem, i z Waldemarem Przysiudą, który popiera Macieja Lisieckiego. Cały tekst wywiadu można będzie znaleźć w najbliższym (z 7 czerwca) numerze „WW”. 

WW: Skąd się wzięła chęć podjęcia rękawicy i stanięcia w szranki z urzędującym prezesem?

Maciej Lisiecki: Prezes Nowicki od pół roku mówił o rezygnacji ze stanowiska, potwierdził mi to na spotkaniu, o które poprosiłem chcąc usłyszeć to bezpośrednio od niego. Uważał, że nie ma już czasu do pracy na rzecz klubu, powiedział również, że zabiega o to, że powinien zarabiać około 3000 zł jako prezes ze względu na ogrom obowiązków. Ja tylko reprezentuję grupę, której leży na sercu dobro klubu. Nikt z niej szczególnie nie palił się, by kandydować do funkcji prezesa. Padło na mnie, oczywiście nie wykluczamy tu innej osoby jeżeli takowa się zgłosi. Wiemy, że Victorii potrzebne są zmiany. Bardziej radykalne niż wydaje się to z zewnątrz. Przedstawiłem mu swoją koncepcję pracy dla klubu. Dopiero po jakimś czasie – chodzą słuchy, że pod namową innych członków zarządu i części trenerów – prezes zmienił zdanie co do swojej rezygnacji. Gdy już jednak powiedzieliśmy „a”, trzeba było powiedzieć „b”. To, że prezes się rozmyślił, nie mogło wpłynąć na zmianę decyzji naszej grupy.

Członkowie zarządu widzą w was zagrożenie?

M.L.: Pewnie tak jest, może prezes drży o stanowiska… wiadomo kogo, choć obawy są bezzasadne. W rozmowie z prezesem powiedziałem, że jesteśmy gotowi przystać na to, by w nowym zarządzie pozostali wszyscy starzy członkowie. Liczymy na każdą pomoc ludzi, którym leży na sercu dobro klubu. Mile byśmy widzieli osoby związane od dawna z klubem, mam tu na myśli chociażby Oldboyów, ale ta decyzja należy już do nich. Nie chcemy mieć władzy absolutnej, chcielibyśmy żeby zarząd klubu składał się z 10 członków, a połowa z nich była z różnych środowisk związanych z klubem, tak żeby decyzje dotyczące Victorii nie były podejmowane wyłącznie przez prezesa. Usłyszałem jednak, że albo on będzie prezesem, albo wszyscy z zarządu odchodzą. Nie było dyskusji, dlatego w tej chwili zapraszamy do współpracy innych członków.

Waldemar Przysiuda: Najpierw prezes mówi, że nie kandyduje i daje jakby nam zielone światło, teraz nagle startuje i za wszelką cenę chcąc wygrać. Trochę to nie w porządku w stosunku do nas. Może też zarząd widzi zagrożenie, że ktoś może zrobić tu porządny klub?

To jak to jest z tym obrażaniem trenerów? Bo takie słowa też padły.

M.L.: Kolejna wypowiedź, która potwierdza brak rozeznania w funkcjonowaniu klubu, moja wypowiedź o problemach szkoleniowych w Victorii nie uderzała w trenerów, tylko w system szkolenia, którego nie ma. Nikt go nigdy nie stworzy. Trener, który pracuje z grupą 30 zawodników na ćwiartce boiska i nic na to nie może poradzić, to nie jest dobra wizytówka klubu, a decyzje idą z góry.

Trenerzy też podobno boją się o swoje stanowiska.

Bzdura, przecież każdy trener z uprawnieniami miałby u nas miejsce pracy. Każdy przy dobrym systemie umie poprowadzić zajęcia takie jakie wymaga od niego koordynator młodzieży, a przy dobrze wyselekcjonowanych drużynach przede wszystkim się rozwija.

W.P.: Nie chciałbym dotknąć byłych kolegów z boiska, a teraz kolegów po fachu. To nie o nich w tym wszystkim chodzi. Prezes wie o czym mówię.

Czytaliście rozmowę z Eugeniuszem Nowickim. Coś was w niej zaszokowało, wzburzyło?

W.P.: Ta wypowiedź o naszej akademii, o naszym biznesie, który pozostaje w sprzeczności z pracą dla klubu bardzo mi się nie podoba. Z dnia na dzień prezes Victorii podnosi odpłatności o blisko sto procent, ale poprawa warunków treningowych za tym nie idzie. Coś tu jest nie tak. W naszych szkółkach jest szkolenie, dlaczego w Victorii takiego nie może być?

M.L.: Biznes można oddzielić. Przecież wychowanków oddawać będziemy za darmo do Victorii. Część naszych sponsorów z akademii będzie też wspomagać Victorię, co dla naszego klubu nie jest najlepszym rozwiązaniem. Część naszego budżetu przejdzie do klubu, bo nie o pieniądze w tym wszystkim chodzi. Chcemy coś wnieść do Victorii. Sugerowanie między wierszami, że przyświeca nam zrobienie interesu na Victorii w żadnym razie nie jest dżentelmeńskim ruchem i mija się z prawdą. Prezes mówił także o oddzieleniu grup młodzieżowych od drużyny seniorskiej. Powiedział coś co jest w totalnej sprzeczności z obowiązującymi standardami w dzisiejszym szkoleniu piłkarskim. Przecież to jest właśnie fundament szkolenia, czyli koordynowanie pracy młodzieżowej w połączeniu i przy współpracy z seniorami, którzy są ostatnim etapem w pionie szkoleniowym.

Prezes tłumaczy się z zapisu o limicie czasowym dla wstępujących nowych członków. Przekonują was jego argumenty?

M.L: Nic a nic. Zdziwiło mnie sformułowanie prezesa, że nie można zgodzić się na to, by członkiem klubu został ktoś, kto krytykuje zarząd, coś tam wykrzykuje na meczu pod jego adresem. To jaka krytyka jest dopuszczalna? Oczywiście na chamskie odzywki też się nie godzimy tylko na konstruktywną dyskusję. Zarząd ma być sędzią w swojej sprawie? Przecież ten zapis, że członkowie przyjmowani są do 31 marca, a potem tylko za zgodą zarządu, pozwoli pewnym ludziom rządzić do śmierci. Dziwna ta demokracja.

W. P.: Mnie oburzył jeszcze jeden fragment wypowiedzi prezesa. Mówił, że klub oczekuje współpracy ze strony naszych szkółek. A nie było jej? Otóż kilka lat przekazywaliśmy wyszkolone grupy młodzieżowe do klubu, a on nagle zrezygnował z wytyczonej ścieżki współpracy. Pytanie jeszcze, gdzie są teraz chłopcy z roczników 2002 i 2004? Otóż duża większość z nich odeszła z klubu, a drużyna 2004 przestała istnieć.

Czym chcecie przekonać członków klubu, by oddali na was głos w ostatni wtorek czerwca?

M.L.: Koncepcją funkcjonowania klubu. Gdybym miał do wyboru zespół drugoligowy we Wrześni, ale bez wrześnianina w składzie lub czwartą ligę opartą na naszej młodzieży, to zdecydowanie wybrałbym tę drugą opcję. Szkoda, że obecny zarząd nie widzi możliwości gry swoimi wychowankami. Chcemy mozolną metodyczną i skoordynowaną pracą, której obecnie brakuje we Victorii, wprowadzać coraz więcej wychowanków do gry w zespole seniorskim. Chcielibyśmy promować naszą młodzież. Stwarzać im okazję zaistnienia w prawdziwej piłce. Już to robimy. Victoria na swojej stronie w „Wiadomościach Wrzesińskich” chwali się faktem, że Kanior jest testowany w Rakowie Częstochowa. Zgoda, ale to dzięki naszym staraniom testy Kamila doszły do skutku. Uważam też, że dzięki naszym kontaktom co roku kilku chłopców z klubu mogłoby wyjeżdżać na podobne sprawdziany.

Jak widzicie swoje szanse w wyborach? Co, jeśli nie wygracie?

M.L.: Z tego co wiemy, na tę chwilę zarząd dopisał kilkudziesięciu swoich członków, oczywiście prezes nadal nie udostępnił nam listy osób, zasłaniając się RODO – co jest totalną bzdurą, bo nie narusza tu przepisów, no ale jak chce wygrać za wszelką cenę... U nas nic na siłę. Odpuszczamy ten temat, mimo że jesteśmy na straconej pozycji, uważamy że jesteśmy w stanie swoją wizją klubu, przekonać ich do głosowania na naszą opcję, zapraszamy również 25 czerwca wszystkich ludzi, także tych którzy nie są członkami, którym zależy na dobrze funkcjonującej Victorii, do przybycia na walne zebranie i dyskusję nad lepszym klubem.

W.P.: Jeżeli nie wygramy, od razu zabieramy się do pracy. Chcemy Klub Sportowy FOX przekształcić na Zjednoczeni Września, gdzie wspólnie Przysiuda i Lisiecki rozpoczną mozolną pracę w kierunku silnego klubu we Wrześni. Klubu opartego na zawodnikach z powiatu wrzesińskiego w drużynie seniorów oraz przede wszystkim silnych drużyn młodzieżowych, dlatego będą prawdopodobnie to najważniejsze wybory w historii klubu.

Thumb ww nowacki

Leszek Nowacki

08:45 06-06-2019