Być jak flaner

Nie, to nie jest obelga ani kokieteria. To raczej wyraz potrzeby powrotu do nieco zarzuconego już stylu życia: trochę wagabundy, trochę spacerowicza z domieszką gapia, trochę rozdyskutowanego marudy, słowem – powsinogi szukającego przyjemności w szlifowaniu miejskiego bruku.

Moim zdaniem 12:27 29-03-20190 1

Francuski źródłosłów sugerowałby, że „rasowy” flaner możliwy jest jedynie w Paryżu. Ale to nieprawda; rozkoszowanie się spacerem dostępne jest wszędzie, we Wrześni również... Co może zafrapować flanera? I piękno, i szpetota. I świeżość, i stęchlizna. Rozwój i stagnacja. Barwa i jej brak.

Głos flanerów jest potrzebny. Z pozoru niesłyszalny, dociera tam gdzie trzeba i nie pozwala spokojnie spać wszelkiej maści bałaganiarzom, flejtuchom i abnegatom, którym „jest wszystko jedno”. Potrafią dostrzec bylejakość sklepowych witryn, które często, miast zachęcać, po prostu odstręczają; widzą dziury w chodnikach, zaśmiecone zaułki i psie kupy.

Ale potrafią też przyuważyć jasne strony świata i przywrócone piękno miejsc, które wcześniej straszyły. I notują: jak wiele jeszcze jest do zrobienia, byśmy z galerii handlowej na nowo wrócili do MIASTA...

Mirosław Jadryszak

nauczyciel, pasjonat fotografii i filmu

Thumb tem podsumowanie dai

Damian Idzikowski

12:27 29-03-2019