Andrzej Jerzy Lech o Bogdanie Konopce

Kiedy dowiedziałem się, że zmarł Bogdan Konopka, niezwłocznie informowałem o tym smutnym fakcie wszystkich fotografów, dla których mogło być to ważne. SMS m.in. poszedł też do Andrzeja Jerzego Lecha. Kiedyś obaj panowie byli przyjaciółmi. Oprócz przeszłości połączyła ich też Kolekcja Wrzesińska.

kultura 13:46 24-05-20190 0

Bogdan był w Kolekcji pierwszy, a Andrzej drugi. Parę lat wcześniej ich drogi rozeszły się, Andrzej wylądował w Ameryce, a Bogdan pozostał w Europie, we Francji. Mimo tysięcy dzielących ich kilometrów, sporo do siebie pisali. Na początku tradycyjnie: listy, kartki, faksy, później: e-maile i SMS-y:

Bogdan i Jacqueline Konopkowie krótko po ślubie, kiedy mieszkali jeszcze w Angers 

Andrzej Jerzy Lech, 19.05.2019:

Dzisiaj w nocy miałem okropny sen o śmierci. Nie wiedziałem jeszcze o tym, że Bogdan nie żyje. Poza tym od wielu tygodni myślałem o Bogdanie, że umrze wkrótce. Dlaczego?Jestem teraz na Manhattanie. Drepczę do pracy. 9:36. Piękny poranek. Słońce, trochę letniego chłodu w cieniu. Przed chwilą padał deszcz. Nie mam pojęcia ile Bogdan palił. Wiem, że żył w ciągłym stresie. Przeszedł przez tak dużo. Rozwód, śmierć córki, śmierć syna Jacqueline. Myślę też, może się mylę, że miał tysiące w sobie sprzeczności, dużo niezadowolenia z siebie, choć to tak dobrze ukrywał, mnóstwo kompleksów. Dla mnie był dość tragiczną postacią. Smutno jakoś mi się zrobiło... Kiedyś byliśmy blisko siebie. Może ciągle byliśmy, lecz jakoś nie umieliśmy się do siebie zbliżyć po tym wrocławskim i naszych emigracjach czasie. Cóż, pozostały fotografie. Jego i z nim na nich też. Mam ich tak dużo tu u siebie.

Od lewej siedzą i stoją: Wojciech Zawadzki, Bogdan Konopka, Maria Szubert, Andrzej Jerzy Lech, dziecko ze wsi, Magda Lech, Jerzy Olek, córeczka Bogdana, Anna. Stary Gierałtów, przed chałupą Jerzego Olka. Lipiec 1984.

Andrzej Jerzy Lech, 20.05.2019:

Jak trudno jest mi pisać o kimś, kto odszedł ode mnie dwa razy. Kiedyś na długi czas. Teraz w pewnym sensie na zawsze. Poznaliśmy się w roku 1981. Wrocław. Słynna wtedy awangardowa Galeria Foto-Medium-Art tak sprawnie, w „zachodnim” stylu, z wielkim rozmachem i potężną reklamą prowadzona przez Jerzego Olka.

Andrzej Jerzy Lech, 21.05.2019:

Piszę, jestem, pracuję. Wspominam naszą przeszłość pełną pięknych chwil, ale też wyboistą, trudną, skomplikowaną, pełną spotkań w pociągach, w naszych domach, na otwarciach wystaw, na górskich plenerach, w pokojach hotelowych, na schodach monumentalnej z cudnymi oknami wrocławskiej kamienicy, w której on mieszkał. Wrocław, Opole, Kielce, Stary Gierałtów, schronisko Samotnia z widokiem na Mały Staw. Przeszłość pełną rozmów, telefonów, faksów. Przeszłość pełną troski, zrozumienia, nieporozumień, zazdrości też.

„Jersey City, New Jersey.

18 stycznia 1994.

Piwo nazywa się Molson Ice i jest z Kanady. Jest mocne. Tak powiedział Meksykanin, sprzedawca w sklepie obok mojego miejsca i chyba miał rację. Wybacz maszynopisanie, ale wyjątkowo nie lubię swojego charakteru pisma. Za oknem zima. Pada śnieg. Tu w środku jest ciepło i przytulnie. Piwo, muzyka, list do Ciebie, Nowy Jork, no i oczywiście Paryż też. Fotografia i jeszcze przeszłość. Wspomnienia, które bolą, bo już nigdy... Wiesz, tak często myślę o Karkonoszach, o „Samotni”, o naszych spotkaniach, wystawach i małych lub większych tak zwanych pijaństwach. Przyznam szczerze – brak mi tego. Tu jest z pewnością inaczej. Z pewnością poważniej, trochę doroślej.

Fotografia. Więc jestem. Film był czarno-biały. Dalej Rodinal, dalej 1:200. Potem Ilford Ilfobrom Galerie FB, normalny, matowy. Z Polski wyjechaliśmy siedem i pół roku temu…”

Andrzej Jerzy Lech z listu do Bogdana Konopki

„Paris, 9.05.2000.

Cześć Drogi Nowojorski Fotografie!

Byłem na Biennale w Poznaniu i otarłem się o kawałek Ciebie więcej, ponieważ komisarz Saj przyszedł dopiero na wernisaż osobiście. Powiesiłem Twoje, i nie tylko Twoje, fotografie. Gdybym tego nie zrobił oglądano by je na leżąco na parkiecie. Twoje klaty sprawiły problem, ponieważ nie było ram o wymiarach Twojego passepartout. W związku z tym „wisiałeś” w za dużych ramach nieco. W ogóle Biennale było mniej ciekawe niż pierwsze, za to bałagan był odpowiednio większy. Przed kilku laty kiedy kupiłem 8x10 cali napisałeś mi „to za duże”. No i tak znaleźliśmy się dwaj w tym samym formacie. Fajne są te Twoje „pinhole”, choć Zawadzki twierdzi, że „zbyt dokładne jak na otworek.”

Z faxu Bogdana Konopki do Andrzeja Jerzego Lecha

Andrzej Jerzy Lech, 23.05.2019:

Jest mi smutno, źle, samotnie, nostalgiczne. I do tego wszystkiego tak trudnego, boli mnie upiornie mój sześćdziesięcioczteroletni kręgosłup...Dochodzi pierwsza w nocy. Jestem zmęczony dniem. Dopadły mnie smutki bolesne. Widzę, że Ty już wstałeś. Ja za chwilę zasnę. Nigdy nie lubiłem tego głupiego dla mnie i niesprawiedliwego, też dla mnie, przesunięcia czasu między Ameryką i Europą.
Thumb img035

Waldemar Śliwczyński

13:46 24-05-2019