Akcent na wszystkie sylaby

Chciał zostać sportowcem, ale wybrał muzykę. Prywatnie słucha rocka, reggae i bluesa. Od lat tworzy piosenki, które nuci cała Polska. A 11 sierpnia śpiewała je cała Września. 

wywiad 11:45 30-12-20160 0

WW”: Trudno było pana namówić na przyjazd do Wrześni w czwartek? Często koncertuje pan w środku tygodnia?

ZENON MARTYNIUK, lider zespołu Akcent: – Nie. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób chciałoby, aby koncert odbył się w weekend. Prawda jest jednak taka, że mam zarezerwowanych dużo terminów. Organizatorzy nie mieli wyjścia (śmiech). Mamy wakacje, a czwartek nie jest aż tak złym terminem.

Ile najwięcej koncertów w ciągu dnia pan zagrał? Ile byłby pan w stanie ich zagrać? I skąd bierze pan siły?

Bywa, że mam jednego dnia trzy koncerty. Najbardziej komfortowo jest wystąpić na dwóch. Bywało jednak, że w ciągu doby grało się sześć koncertów. Jesteśmy zaprawieni w boju, więc po prostu robimy swoje.

„Chcemy Zenka Martyniuka na Juwenaliach, Dniach Strzałkowa czy na koncercie w Stalowej Woli itd”. Na Facebooku powstaje mnóstwo takich profili. Skąd bierze się ten fenomen lidera grupy Akcent?

Gramy piosenki, które podobają się naszym fanom. Długo istniejmy na rynku, więc znamy gusta publiczności. Wiem, jakie piosenki pisać, tworzyć, nagrywać. Muszą to być utwory przede wszystkim taneczne, melodyjne, wpadające w ucho oraz z fajnym tekstem, refrenem. To recepta na sukces.

„Król muzyki disco polo” – podoba się panu to określenie?

Bardzo miło, że fani mnie tak nazywają. Śpiewam od początku lat 90., czyli od momentu kiedy disco polo nazywano muzyką chodnikową. Wówczas sporo koncertowałem z włoskimi wykonawcami, m.in. z Francesco Napoli i Roberto Zanetti. Tam było italo disco. I od tego wzięła się nazwa disco polo.

W internecie jest sporo hejtu, tymczasem trudno znaleźć krytyczną opinię o panu. Wręcz przeciwnie, np.: „Nie słucham disco polo, to rani moje uszy i mój intelekt, ale Zenka posłuchałam i jestem pod wrażeniem”. Co pan na to?

Nie wiem, czym to jest spowodowane. Dużo osób do mnie pisze, że nie słuchają muzyki disco polo, ale moje piosenki im się podobają. Wiele osób mnie pyta, jak ja to robię, że lubią mnie osoby, które słuchają Bon Jovi, U2 czy Aerosmith. Nie wiem (śmiech). Mam 47 lat, na gitarze zacząłem grać mając lat 7. Większość swojego życia spędziłem więc z gitarą. Staram się robić dobrą muzykę i najwidoczniej to mi się udaje.

Rozmawiając z  panem, nie mogę nie zapytać o piosenkę „Przez twe oczy zielone”. Za sprawą naszej reprezentacji piłkarskiej odżyła ona na nowo. Wyobraża pan sobie koncert bez tego utworu?

Swoją premierę miała ona podczas Ogólnopolskiego Festiwalu w Ostródzie w 2014 roku. Od razu zdobyła nagrodę publiczności (w serwisie YouTube przekroczyła już 53 mln odtworzeń – przyp red.). W roku 2015 zdobyła nagrodę za najlepszy teledysk. Pod koniec minionego roku odżyła ze zdwojoną siłą, kiedy Kamil Grosicki zaintonował ją w szatni po wygranym meczu z Irlandią. Co tu dużo mówić, piosenka stała się megahitem. Chyba już zawsze będzie kojarzona z awansem Polski na Euro 2016 do Francji. Bardzo miło, że piłkarzom podoba się ta piosenka. Wiem jednak, że Kuba Błaszczykowski bardzo chętnie nuci utwór „Prawdziwa miłość to ty” czy „Kochana, wierzę w miłość”. Z kolei Wojtkowi Szczęsnemu i wspomnianemu Kamilowi Grosickiemu bardzo się podoba utwór zaśpiewany w szatni. Wojtek zresztą bardzo często do mnie dzwoni. Ostatnio np. zapytał mnie, czy mogę z nim zaśpiewać tę piosenkę, bo z kolegami się założył, że razem ją wykonamy. Zaśpiewaliśmy ją wspólnie. „No i co? Zaśpiewałem z Zenkiem przez telefon” – powiedział im na koniec (śmiech).

W jednym z wywiadów zapowiedział pan, że napisze pan piosenkę specjalnie dla sportowców. Przeszedł już pan do czynów?

Na razie jeszcze nie. Mam dużo koncertów i zwyczajnie brakuje czasu. Może na Mistrzostwa Świata 2018 w Rosji uda mi się napisać jakiś utwór. Chciałbym, aby był w innym klimacie – żeby porywał do walki, do grania. Takiej piosenki jeszcze nie nagrywałem. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Pozostając w temacie – jak ocenia pan występ naszej reprezentacji na  Euro? Jest pan zagorzałym kibicem piłki nożnej?

Bardzo zagorzałym. Piłkę nożną lubię od zawsze. W wolnych chwilach spotykam się zresztą z kolegami i gramy w piłkę. Mam do czynienia ze sportem, bo uczyłem się w klasie sportowej. Uprawiałem lekkoatletykę. Biegałem na 100 i 200 metrów, były też skoki w dal. Wracając do pytania, jestem zadowolony z wyniku reprezentacji. Euro 2016 było nieprzewidywalne. Podobała mi się gra piłkarzy Islandii. Mogliśmy wygrać z Portugalią, ale stało się, jak się stało. Mam nadzieję, że w kolejnych mistrzostwach zajdziemy jeszcze dalej. Jestem dobrej myśli.

Skąd bierze się kpiący ton głównych stacji telewizyjnych, radiowych czy piosenkarzy w stosunku do disco polo? Czy ci ostatni przypadkiem nie zazdroszczą wam trochę sukcesów, dużej ilości koncertów?

Być może zazdroszczą. Nie przejmuję się osobami, które krytykują muzykę disco polo. Wpuszczam je jednym uchem, a drugim wypuszczam. Ja staram się robić po prostu swoje jak najlepiej. Uważam, że nie wychodzi mi to źle.

Jakiej muzyki prywatnie pan słucha?

Lubię ballady rockowe i mocniejsze rockowe uderzenie. Lubię też reggae, muzykę klasyczną, bluesa, muzykę jazzową, cygańską. Słucham naprawdę różnej muzyki. To wszystko zresztą słychać w moich piosenkach. Wykonuję różne style. Śpiewam piosenki, które wpadają w ucho. Są one dla ludzi, którzy chcą się dobrze bawić choćby na koncertach.

Najnowszy Pana teledysk „Prawdziwa miłość to ty” powstał w Las Vegas. Jak do tego doszło?

Teledyski od dwóch, trzech lat nagrywam w USA. Jeździmy tam często na koncerty. Nagrywam za oceanem, bo chcę pokazać tamtejsze klimaty. Bardzo podobają mi się zresztą takie miejsca, jak Miami, Floryda. „Prawdziwą miłość to ty” kręciliśmy na przedmieściach Las Vegas. Wyszło super. Chciałbym jeszcze nagrać jakiś klip w San Francisco. Nie tak dawno piosenka „Czekam na ciebie” zdobyła kolejną nagrodę Grand Prix na Festiwalu w Ostródzie. Chciałbym, żeby teledysk do niej został nagrany na Kubie.

Kim byłby pan, gdyby pan nie śpiewał?

Chciałem być sportowcem, chciałem biegać. Miałem iść na AWF, jednak stwierdziłem, że nie będę dobrym sprinterem. W tym czasie był nim Marian Woronin. Wybrałem muzykę. I chyba dobrze zrobiłem, bo publiczność chce słuchać moich piosenek.

Jak doszło do tego, że z  Edwardem Hulewiczem wzniósł pan toast „Za zdrowie pań”?

Pewnego dnia odezwał się do mnie kolega z projektem odświeżania starych piosenek. Zaproponował mi wspomniany utwór, a ponieważ bardzo dobrze go znałem, zgodziłem się. Piosenkę tą niejednokrotnie śpiewałem na weselach, zabawach. Może przypomnimy też inną jego piosenkę, a dokładnie „Serdeczne życzenia”.

Z kim chciałby pan zaśpiewać w duecie?

Prawdę mówiąc, nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Cenię sobie wielu wykonawców, np. Krzysztofa Krawczyka, Jana Wojdaka z zespołu Wawele. Jednak chyba najbardziej chciałbym zaśpiewać razem z Sewerynem Krajewskim. To jest mój niedościgniony mistrz.

Czy słyszał pan nagranie zamówienia jedzenia „Na Zenka”? W internecie szybko stało się ono hitem.

Uśmiałem się z tego. Podobało mi się wykonanie. Fajnie, że nie brakuje osób, które do melodii moich piosenek układają teksty. To sprawia, że ten utwór żyje.

Rozmawiał Łukasz Różański

Thumb 64861016 2494978670553670 5517157221407916032 o

Łukasz Różański

11:45 30-12-2016